top of page
carn-brea-castle_733572-2805_edited.jpg

Fragment prozy z:
Szkarłatny Księżyc.
Autor: P.B. Phillips

Większość mieszkańców Kornwalii mieszka w wioskach przytulonych do wybrzeża. Ich domki ukryte są w wąwozach i poszarpanych przez fale zatoczkach. Moja trasa w głąb lądu prowadziła przez wioski Gwennap i Lanner. Czułem, że ja i ostatnie wiosenne pierwiosnki mamy całe księstwo tylko dla siebie.

​

Wyżyny na zachód od Devoran do Cambourne są surowe, dramatyczne, wymagające, ale głęboko, starożytnie piękne. Zamek w Carn Brea idealnie pasuje do wyglądu i klimatu tej krainy; wieża św. Michała zdaje się wyrastać ze skały, na której jest zbudowana. Ścieżki przecinające płaskowyż wiją się wśród zniszczonych przez wiatr krzewów kolcolistu. Było zbyt wcześnie w roku, by wrzosy pomalowały wrzosowiska na liliowo; nawet goździki pozostawały ukryte. Nie sądzę, bym widział choć jedno drzewo przez cały dzień; z pewnością żadnego powyżej wysokości głowy.

​

Ten daleki zachodni kraniec Kornwalii jest jak grot strzały naostrzony przez miliony lat zachodniego wiatru. Zefir wiejący nieustannie znad Atlantyku, nie napotykając żadnych przeszkód przez tysiące mil. Nic, dopóki on i jego fale nie rozbiją się czołowo o serpentynowe skały The Lizard.

​

​

bottom of page